3 Kurdeszowa (za)dyszka - Kostrzyn

3 Kurdeszowa (za)dyszka - Kostrzyn




DYSTANS: 10 km
CZAS NETTO: 42m 35s
CZAS BRUTTO: 42m 39s
ŚR. TEMPO: 4:13 min/km
MIEJSCE OPEN: 60/442
MIEJSCE M30: 22/121

ODBIÓR PAKIETÓW:
Trasa z dworca do gimnazjum, w którym było wydawanie pakietu, była bardzo prosta i każdy, bez problemu tam dotarł, tym bardziej, że trasa była genialnie oznakowana.
W pakietach startowych dostaliśmy:
-numer startowy z chipem
-kubek porcelanowy 

-ulotki
-talon na ciepły posiłek oraz deser
Po odbiorze udałem się do szatni, przebrać się w "kombinezon" biegowy, szatnie bardzo zadbane, zero tłoku, naprawdę wysoki poziom.

START:
Start odbył się z uliczki, przy której znajdował się plac, na którym odbywał się festy rodzinny, było wesołe miasteczko, ustawiona scena dla artystów (w tym Donatan i Cleo) i inne atrakcje.
Przed samym startem odbyła się rozgrzewka, a prowadząca zagrzewała do ruchy z samego wozu strażackiego.
Robiło się coraz goręcej, a ja nie wziąłem ze sobą czapki.

Wystartowaliśmy dokładnie o godzinie 14:00.

TRASA:
Trasa biegu to jedna pętla z licznymi wzniesieniami i dość stromymi zbiegami, szczerze mówiąc to nie spodziewałem się takiej trasy, myślałem, że będzie lżej.
Pierwszy kilometr zrobiłem o wiele za szybko, bo w tempie 3:34 min/km, czyli można powiedzieć, że na starcie już się troszkę wypaliłem, a słońce nie przestawało przygrzewać, robiła się coraz większa "patelnia".
Na kolejnym kilometrze już się opamiętałem i zwolniłem do tempa 3:54 min/km, ale to i tak było dla mnie za szybko.
Na około dwa i pół kilometra znajdował się pierwszy punkt nawadniający (genialnie), ale z niego nie skorzystałem i to był mój błąd, czułem jak słońce nie przestaje grzać, miałem coraz mniej tlenu, a oddech był coraz głębszy, byle łapać tlen w płuca.
Przed trzecim kilometrem znajdował się ostry zbieg pod wiaduktem, ale za nim był tak samo ostry podbieg, gdzie nogi bardzo to odczuły, wiedziałem już, że nie ma co dawać z siebie wszystkiego, bo i tak nie będę miał dobrego czasu, więc zwolniłem tempo do około 4:25 min/km.

Na około czwartym kilometrze straż pożarna ustawiła kurtynę wodną (świetna sprawa), która skutecznie chłodziła wszystkich biegaczy. Do piątego i pół kilometra wiodła dłuuuuga prosta w pełnym słońcu między polami (nie lubię), na tym dystansie znajdowała się "agrafka", mocny zbieg oraz punkt nawadniający, z którego już skorzystałem, po nawrotce czekał kolejny mocny podbieg ze słońcem w twarz (było tak gorąco, że chyba asfalt topił się pod stopami), od agrafki do mety wyprzedziło mnie pięciu zawodników, a trasa powrotna wyglądała identycznie lecz końcówka się zmieniła. Na ostatnim kilometrze jeszcze lekki podbieg, zakręt w lewo i już widziałem metę, nie byłem już w stanie wyprzedzić zawodników, którzy byli na wyciągnięcie ręki.

META:
Po przekroczeniu mety otrzymaliśmy medale pamiątkowe i wodę butelkowaną (zaznaczam, że butelkowana, bo w niektórych biegach otrzymujemy w kubeczkach :-( ).

Po oddaniu talonu otrzymałem ciepły posiłek w postaci skiby chleba oraz kiełbasy, którą zjadłem niechętnie (niestety do teraz mi się po niej odbija), drugi talon był na deser czyli pączek, trochę kalorii po biegu nie zaszkodzi, ale moim zdaniem posiłek regeneracyjny był bardzo nie trafny w taki upał, bo aż ciężko się to jadło.



PODSUMOWUJĄC organizacja na bardzo wysokim poziomie, cieszę się, ze mogłem uczestniczyć w tym biegu, wszystko dopięte na ostatni guzik, można tylko się przyczepić do posiłku regeneracyjnego, który okazał się za ciężki dla chyba niejednego żołądka.

PIONA

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Test zegarka XIAOMI AMAZFIT PACE

WINTER ULTRA TRAIL MAŁOPOLSKA 2017

CHOJNIK MARATON - SIEDEMDZIESIĄT Z HAKIEM