3 Wielka Pętla Izerska - Szklarska Poręba


DYSTANS: 21,096 km
CZAS NETTO: 1g 53m 03s
CZAS BRUTTO: 1g 53m 30s
ŚR. TEMPO: 5:22 min/km
MIEJSCE: 209/786
MIEJSCE W KAT. M-30: 95/252



ODBIÓR PAKIETÓW:
Do Szklarskiej Poręby przyjechałem oczywiście w towarzystwie Oli, która zawsze wspiera mnie na zawodach, a w szczególności tych trudnych, gdzie bardzo potrzebne jest wsparcie, przyjechaliśmy dzień przed półmaratonem, poszliśmy najpierw zostawić bagaże, a potem wyruszyliśmy juz po pakiet. Pakiety wydawano w sali gimnastycznej obok stadionu olimpijskiego, z jego odbiorem nie było żadnego problemu, a w pakiecie otrzymałem :
-numer startowy z chipem
-żel enervit
-napój izotoniczny
-zniżki na różne atrakcje
-pamiątkowy kubek
W pakiecie premium (droższym) dodatkowo była koszulka techniczna i ręcznik do kąpieli.

START:
Linia startu mieściła się przy dworcu, na linii startu ustawiło się ponad 850 biegaczy, którzy mieli na sobie przeróżne akcesoria, ale głównie były to akcesoria nawadniające, czyli plecaki z bukłakiem (sam taki miałem, a w nim 1,5 litra wody z cytryną i miodem), pasy z bidonami i inne.
Start odbył się dokładnie o godzinie jedenastej rano, a słońce już mocno nagrzało atmosferę.



TRASA:
Trasa półmaratonu to jedna pętla w górach Izerskich, już od samego startu było pod górkę, kręte drogi i znowu podbieg, i kolejny, i tak w nieskończoność bleeeeeeeeeee, na szczęście był ze mną Piotr, który podtrzymywał mnie na duchu i dawał przeróżne wskazówki.
Pierwsze trzy kilometry były trudne, lecz nie tak trudne jak trzeci kilometr pod, który trzeba było się wspinać, nie opłacało się tracić sił na bieg, bo i tak tempo tego biegu nie byłoby szybkie.



 Po kilkunastu metrach wspinaczki zaczęliśmy znowu biec, było już ciężko, powoli mijały kolejne kilometry, a w tej gorączce brakowało cienia oraz tlenu. Pierwszy punkt odżywczy znajdował się na siódmym kilometrze, oczywiście skorzystałem z niego. Na ósmym kilometrze wbiegliśmy na drogę, a od niej oddzielała nas taśma, biegliśmy bardzo wąsko, nie dało się nawet wyprzedzać, pół kilometra dalej znajdował się kolejny punkt odżywczy, tym razem nie była to tylko woda, ale napój przygotowany przez ENERVIT, punkt znajdował się przed kolejnym ostrym podbiegiem, gdzie połowa z nas mogła tylko iść, najbardziej wytrwali podbiegali pod niego i tak człapaliśmy się do czternastego kilometra, czyli kolejnego punktu odżywczego, pamiętam słowa Piotra "no Czacha, jeszcze tylko kilometr i już z górki", no i to mnie bardzo podniosło na duchu.

Nadszedł piętnasty kilometr, kiedy zobaczyłem te kamienie i mega nierówny teren to myślałem, że połamie sobie nogi, ale jak widziałem Piotra jak zasuwa mijając kolejnych zawodników, postanowiłem puścić się wolno i widziałem jak zostawiam kolejnego biegacza w tyle, tempo biegu mocno wzrosło, ale trzeba było uważać, aby nie wywinąć orła.
Kilometry szybko mijały, kolejny punkt odżywczy stał na siedemnastym kilometrze, wypiłem dwa kubeczki wody i pobiegłem dalej.
Mijając tabliczkę z oznaczeniem dwudziestego pierwszego kilometra byłem uradowany, ale nie na długo, ponieważ jedna Pani zachowała się bezczelnie wobec mnie usiłując za wszelką cenę wyprzedzić mnie na zakręcie na stadion, widząc, że biorę zakręt od wewnętrznej Pani Sylwia Nawrocka (biegliśmy z nią od dwunastego kilometra) na chama wepchnęła się także na wewnętrzną podcinając mi nogi, czego efektem byłoby przewrócenie, ale na szczęście zachowałem równowagę, lecz wybiło to mnie z rytmu biegu i przed metą wyprzedziło mnie trzech zawodników wraz z Panią Nawrocką (jeżeli czyta to Pani to proszę nauczyć się zasad Fair Play, a następnym razem wyprzedzać od zewnętrznej). 








META:
Wbiegając na metę byłem bardzo poirytowany wcześniejszym zdarzeniem.
Na dobry czas nie liczyłem, bo to pierwszy start w takim biegu.
Na mecie dostaliśmy piękny medal oraz wodę.




PODSUMOWUJĄC organizacja na najwyższym poziomie, nie mam nic do zarzucenia, gratulacje dla orgów za tak wspaniały bieg.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Test zegarka XIAOMI AMAZFIT PACE

WINTER ULTRA TRAIL MAŁOPOLSKA 2017

CHOJNIK MARATON - SIEDEMDZIESIĄT Z HAKIEM