PODSUMOWANIE DŁUGIEGO WEEKENDU W KRAKOWIE



4 TRENINGI

DYSTANS: 56 km
CZAS: 5g 23m 53s
WZROST WYSOKOŚCI: 726 m

CZWARTEK - pobiegłem sobie na tereny krakowskiego Zakrzówek Skałki Twardowskiego, Zakrzówek , żeby potrenować siłę nóg na tamtejszych podbiegach. Od domu do samego Zakrzówka dzieliło mnie ponad 2,5 kilometra, ten dystans przebiegłem w strefie aerobowej, potem już nie patrzyłem na strefy tętna,a przełączyłem zegarek na tryb wysokościomierza, aby mieć wszystko wypisane na bieżąco na jakiej wysokości się znajduję, jaka jest ogólna wartość przewyższeń i spadków oraz ile miało przewyższenie na ostatnim odcinku. Niestety wbiegając na Zakrzówek, zobaczyłem uwolnionego psa ze smyczy i bez kagańca, którego właścicielka nie mogła ogarnąć, kiedy ten pies mnie zobaczył, zaczął na mnie naskakiwać, wydałem polecenie właścicielce pas, aby go uspokoiła, ale niestety nie radziła sobie z tym zza dobrze, pies przeciągnął ją po błocie i zaatakował mnie swoimi zębami, które poczułem na udzie, na szczęście po tym, właścicielka złapała psa i związała, po czym natychmiast uciekła bojąc się konsekwencji, odpuściłem i pobiegłem dalej.
Jak widać na wykresie stref, podbiegi robiłem w zakresie progu, czasami wchodziłem w strefę piątą co oznacza maksimum jakie daje z siebie moje serce (oczywiście to zakres, więc cały czas na maksymalnych uderzeniach nie biegłem).
Na terenie Zakrzówka zrobiłem około 4-5 kilometrów z wzrostem wysokości na poziomie około 128 metrów.
Pogoda była bardzo zmienna, począwszy od wiatru, przez śnieg i deszcz po słońce.
 PIĄTEK - w ten dzień postanowiłem przebiec około 20 kilometrów z zastosowaniem podbiegów. Oczywiście wybrałem tereny Zakrzówka, a na dodatek poniosło mnie na tereny Pychowice, Krakow, Poland, gdzie jest dość duża górka i piękne widoki. Biegnąc ulicą Tyniecką, można zobaczyć w oddali, na wzgórzu Klasztor w Tyńcu. Biegłem bez wody i prawie na pusty żołądek, przez co bardzo się męczyłem. Piszczele bolały mnie do dwunastego kilometra, później zupełnie przestały boleć, jak za pomocą czarodziejskiej różdżki, pstryk i ból znika. Biegło się o wiele bardziej komfortowo i podbiegi robiło się z większa łatwością. Przewyższenia z całego treningu wyszły na poziomie 327 metrów z czego jestem bardzo zadowolony, odczuwałem to troszkę, ale nie było źle, nie było bólu tylko zmęczenie ponad miarę.
Zakres tętna w jakim się utrzymywałem w tym biegu był nieco wyższy od poprzednich, bo biegłem w zakresie progu.

SOBOTA - Starałem trzymać się strefy aerobowej. 
Biegło się bardzo dobrze, w tempie do rozmowy, tempie luzackim, tempie, w którym nogi dostawały większe obciążenia. Po treningu udałem  się w okolice dworca i w budce Chimney Cake Bakery zamówiłem  sobie po kurtosza,  który ozdobiony był serduszkami z okazji Walentynek, tym razem wybrałem  kurtosza z nutellą i orzechami, to było idealne zaspokojenie zużytych kalorii po treningu. Na wieczór zrobiłem  jeszcze koktajl z owoców leśnych.
 NIEDZIELA - to był ostatni dzień mojego pobytu w Krakowie. 
Wychodząc z domu widziałem  mgłę, potężną mgłę, ale z minuty na minutę powietrze stawało się coraz bardziej przejrzyste.
Nogi troszkę odczuwalem  po wcześniejszych treningach, więc na ten dzień zaplanowałem  sobie dyszkę, nie biegłem   w żadnym biegu Walentynkowym, bo po prostu były za drogie, zrobiłem   swoje zawody, a w domu czekał na mnie słodki medal w postaci serduszkowych torcików, który wcześniej zakupiłem. 
Podczas tego treningu nie było za dużo podbiegów, trzeb było rozruszać troszkę nogi, które już były zmęczone. Pobiegłem  przez Zakrzówek do Pychowic, gdzie była fajna górka, po wbiegnięciu na nią postanowiłem  chwile odpocząć i usiąść  się na ławeczce, gdzie miałem  piękną panoramę na przedmieście Krakowa. Wracając tą samą drogą robiło się coraz cieplej, temperatura wskazywała już 11 stopni powyżej zera, to był naprawdę wiosenny bieg.
PODSUMOWUJĄC - wyjazd do Krakowa bardzo udany, każda minuta spędzonego czasu wykorzystana idealnie, treningi dały siłę w nogach, szkoda, że nie mamy takich terenów w Poznaniu.

PIONA

Komentarze

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję, staram się jak mogę, powrót po kontuzji jest ciężki :-(
      Pozdrawiam.

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Test zegarka XIAOMI AMAZFIT PACE

WINTER ULTRA TRAIL MAŁOPOLSKA 2017

CHOJNIK MARATON - SIEDEMDZIESIĄT Z HAKIEM