12 Maniacka Dziesiątka





DYSTANS: 10 km
CZAS NETTO: 38m:11s
CZAS BRUTTO: 38m:22s
ŚR. TEMPO: 3:49 min/km
MIEJSCE OPEN: 242/4671
MIEJSCE M30: 91/1439

ODBIÓR PAKIETÓW:
Po pakiety pojechałem już w piątek. Na miejsce odbioru, czyli do budynku mieszczącego się za tablicą wyników na poznańskiej Malcie przybyłem około godziny dziewiętnastej.
Stanowisko odbioru mojego pakietu miało numerek trzy, no i akurat przy tym stanowisku była największa kolejka, czekałem około dziesięciu minut na wydanie.

W pakiecie otrzymałem:
-numer startowy z chipem
-piwo grodziskie
-bidon ASICS
-worek foliowy - depozytowy
Pakiet o wartości 49 złotych na wydarzenie na tak dużą skalę myślę, że nie jest wygórowany.

START:
Przed wyjściem z domu, wypiłem mocną kawę i Yerbę, zjadłem dwie bułki z masłem orzechowym i przygotowałem sobie koktajl przedbiegowy.
Na miejsce startu dojechałem po godzinie dziesiątej, rozruchowo zrobiłem małą przechadzkę pod hangary i powrót na parking, aby przebrać się w biegowe rzeczy.
 Było około siedmiu stopni, ale plan ubioru miałem już dzień wcześniej, polecę na krótko.
Po przebraniu się założyłem na siebie worek, aby nie tracić ciepła.
Chwilka rozgrzewki i nastał czas, aby ustawić się w swojej strefie startowej (B), byłem tuż za elitą, jakieś dziesięć metrów od linii startu. Czasu coraz mniej, Artur "Arti" Kujawiński już na mikrofonie zaczyna odliczanie, ruszyłem. Wystartowaliśmy dokładnie w samo południe.

TRASA:
Trasa jak wszyscy wiedzą jest bardzo szybka, większości znana, bo nie zmieniana, pod drodze asfaltowej, przez centrum miasta.
Na uszach miałem ustawioną i wybraną muzykę, wybierałem ją specjalnie na ten bieg, abym czuł moc, muzyka, którą wybrałem dawała mi gęsią skórkę i właśnie o to chodziło.
Plan na bieg był taki, aby biec nie wolniej niż cztery minuty na kilometr, ale szczerze mówiąc to nie byłem pewien czy się powiedzie, niestety nie doszedłem do siebie jeszcze po ostatnim ultra, więc na szybki bieg nie miałem co liczyć.
Pierwszy kilometr zrobiłem z czasem 3:39 min/km i bardzo odpowiadał mi taki bieg (jak na początek), ale bałem się, że za trzy kilometry będzie już kiepsko z oddechem i nie będzie mi wystarczyło tlenu, więc troszkę zwolniłem na drugim, który przebiegłem w tempie 3:45 min/km. biegło się znakomicie, nikt nie przeszkadzał, nie wpadał pod nogi, jedynie na zakrętach było dość ciasno i trzeba było nieco walczyć łokciami, a w szczególności wtedy kiedy skręcało się z Piotrowa w Kórnicką.
Trzeci kilometr był najszybszy z całego biegu, zrobiłem go w tempie 3:37 min/km, szczerze mówiąc to byłem trochę przerażony patrząc na zegarek a tam takie tempo, bardzo obawiałem się wypalenia.
Kolejne trzy kilometry były już wolniejsze, zrobiłem je w około 3:47 min/km, ale czułem już zmęczenie, przyszło kiedy zacząłem biec siódmy odcinek i kiedy dostałem w twarz wiatrem, siódmy kilometr był najwolniejszy podczas tego biegu i wyniósł 3:56 min/km, byłem załamany, ale nie poddając się przyspieszyłem odrobinę, bo wiedziałem, że do mety jest już zupełnie płasko.
Ósmy odcinek tylko o sekundę szybciej od najwolniejszego, a mięśnie były już na granicy wytrzymałości.
Dziewiąty kilometr i bieg brzegiem Jezioro Maltańskie , na szczęście nie było wiatru, tempo 3:49 min/km, już lepiej, ale jeszcze nie jest dobrze, niestety ostatni odcinek był gorszy, tempo wyniosło 3:52 min/km. Zostało jeszcze kilka metrów walki i meta.

 META:
Po przekroczeniu mety okazało się, że pobiłem życiówkę o kilka sekund. Moje zdziwienie było też ze względu na to, że otrzymałem złoty medal, chociaż nie byłem w pierwszej setce zawodników, nie wiem o co dokładnie chodzi z klasyfikacją medalową.
Tempo całego mojego biegu wyniosło 3:49 min/km z czego jestem bardzo zadowolony, nowa życiówka na dziesięć kilometrów to 38 minut i 11 sekund, teraz czas zejść na 37 minut, a kiedy to będzie, możliwe, że już 11 listopada na biegu Niepodległości w Obornikach.
Po przekroczeniu mety otrzymałem również siatkę z wodą i najlepszym ciachem na świecie od Limaro - Życie ma smak.

PODSUMOWUJĄC bieg jak co roku na bardzo wysokim poziomie, chyba nie ma sobie równych. Gratulacje dla zwycięzców, a w szczególności dla dwóch polaków na podium, czyli Adam Nowicki i Emil Dobrowolski. Dziękuję za doping na trasie Karolina in motion, Night Runners, Maratończyk Poznań oraz Poznań. Gratulacje także dla wszystkich, którzy walnęli życióweczki, a ci co nie zdołali, powiem tylko jedno, JESZCZE BĘDZIE CZAS.

PIONA

Komentarze

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Test zegarka XIAOMI AMAZFIT PACE

Ból w pachwinie

Ból pięty