43 Maraton Dębno





DYSTANS: 22,5 km
CZAS: 1g:42m:46s
ŚR. TEMPO: 4:34 min/km
ODBIÓR PAKIETÓW:
Do Dębna przybyliśmy grupą dziewięciu osób (Night Runners) w dzień zawodów, z odbiorem pakietów nie było żadnych problemów, właściwie to nie stałem w kolejce, od razu po podejściu do stolika otrzymałem pakiet startowy:
-numer startowy z chipem
-koszulka techniczna New Balance
-proporczyk maratonu
-smyczka
-ulotki
-gąbka
-żel Diamantowa Kuchnia
-kupon na pasta party i posiłek regeneracyjny
W pakiecie startowym był kupon na pakiet regeneracyjny, w którym znajdowało się:
-piwo Dębnowskie
-piwo Polska
-batony zbożowe
 START:
Przed startem przebrałem się na szatni w hali sportowej, założyłem na nogi swoje Nike Zoom Streak 5 i nowe opaski kompresyjne Compressport. Miałem troszkę problemów z zainstalowaniem nowych słuchawek, ale jakoś dałem sobie z tym radę. Nogi wysmarowałem maściami Naproxen i Diklofenak.
Do startu pozostało około 30 minut, więc postanowiłem się troszkę rozgrzać i rozciągnąć.
Start maratonu był oddalony o około pół kilometra od biura zawodów.
Po przybyciu na miejsce startu zauważyłem, że nie ma żadnych stref startowych, a przy linii startu znajdują się osoby, które tak naprawdę nawet nie wykręciły czasu poniżej czterech godzin, więc kultura biegaczy na starcie w Dębnie daje wiele do życzenie, a organizatorom proponuje następnym razem wprowadzić weryfikację strefową, co pozwoli na bezkolizyjny start szybszych zawodników.
Ustawiłem się około 3 metrów od linii startu, zawodników na starcie ustawiło się ponad dwa tysiące.
Niestety kolejny wielki błąd, który zauważalnym to brak odliczania do startu, był tylko huk i wszystko, wielu zawodników pytało się ze zdziwieniem "i co? już?", większość była zaskoczona startem.

TRASA:
Trasa miała 4 pętle:
Pętla Nr 1 - długość-4.263,77m
Start - ul.Kostrzyńska - Mickiewicza - Gorzowska - Sportowa - Myśliborska - Mickiewicza - Armii Krajowej - Kostrzyńska.
Pętla Nr 2 - długość-4.234,91m
ul.Słowackiego - Baczewskiego - Gorzowska- Sportowa - Myśliborska - Mickiewicza - Armii Krajowej - Kostrzyńska.
Pętla Nr 3 - długość-17.148,16m
ul.Kostrzyńska - Dargomyślska - drogą nr 127 do Dargomyśla - drogą nr 2139Z do Cychr - drogą nr 23 do Dębna- ul.Kostrzyńska - Słowackiego - Baczewskiego - Gorzowska - Sportowa - Myśliborska - Mickiewicza - Armii Krajowej - Kostrzyńska
Pętla Nr 4 - długość-16.548,16m
ul.Kostrzyńska - Dargomyślska - drogą nr 127 do Dargomyśla - drogą nr 2139Z do Cychr - drogą nr 23 do Dębna- ul.Kostrzyńska - Słowackiego - Baczewskiego - Gorzowska - Sportowa - Myśliborska - Mickiewicza - META
Wystartowałem, ale plan narodził się podczas startu, atak na czas poniżej trzech godzin, czyli średnie tempo na każdym odcinku jakie powinienem uzyskać to 4:15 min/km, było dobrze, dogoniłem Grzegorza, który także chciał atakować ten czas, więc podczepiłem się pod niego i tak biegliśmy razem, bez słowa, tylko jak to mówi Grzegorz "same gesty". Trasa była asfaltowa, ale w niektórych miejscach aż strach było biec tak szybko, niestety dziury, szutr, torowisko i kocie łby, to bardzo spowalniało bieg i zamiast skupiać się na technice, skupiałem się jak tu bezpiecznie przebiec ten odcinek.

Punktu odżywcze były idealnie porozstawianie, były chyba nawet częściej niż co pięć kilometrów i to jest wielki plus dla organizatora, temperatura jaka panowała na trasie wymagała częstego uzupełniania płynów, a jak widać organizatorzy poradzili sobie z tym doskonale. Na punktach odżywczych były ustawione stoliki z wodą, izotonikiem, bananami, ciastkami, cukrem itd.
Trasa była świetnie oznaczona, dopóki biegłem to na każdej chorągiewce plus/minus 5 metrów, zegarek oznajmiał koniec danego odcinka.
Biegłem tempem poniżej trzech godzin, tak do 14 km, ale na zakręcie w las za Dargomyślem poczułem w stopie mocny ból, zarówno w pięcie jak i na całej szerokości w zgięciu palców stopy i można powiedzieć, że na tym etapie zakończyłem swój bieg, ból z każdym metrem był coraz silniejszy.
Miałem jeszcze około ośmiu kilometrów do miasta, pobiegłem, kiedy byłem na wysokości biura zawodów zatrzymałem się, próbowałem rozciągnąć, pobiegłem dalej byle ukończyć bieg i mieć go z głowy, w końcu walczę o koronę maratonów, ale niestety po kolejnych pięciuset metrach musiałem zatrzymać się na dobre, zdjąłem z siebie pas startowy z numerem i poszedłem do biura zawodów.
To moje pierwsze nieukończone zawody, wcale nie byłem zły, właściwie to byłem dumny, że podjąłem tak trudną decyzję o zejściu z trasy.
PODSUMOWUJĄC zawody zorganizowane na bardzo wysokim poziomie, jedyne do czego bym się doczepił to wcześniej wspomniane strefy startowe oraz polepszenie warunków na trasie (załatanie dziur, wylanie asfaltu na odcinki maratonu itd.) w końcu to stolica polskiego maratonu.
Wszystkim, którzy ukończyli gratuluję, a tym, którzy zdobyli te koronę gratuluje podwójnie, trzymajcie się.
Mnie na chwilę obecną czeka rehabilitacja i kilka wizyt w szpitalu oraz u fizjoterapeuty. 

PIONA

Komentarze

  1. I trudne decyzje należy umieć podejmować - gratuluję podejścia i życzę wiele zdrowia i braku kontuzji na przyszłość :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Test zegarka XIAOMI AMAZFIT PACE

WINTER ULTRA TRAIL MAŁOPOLSKA 2017

CHOJNIK MARATON - SIEDEMDZIESIĄT Z HAKIEM