TRENING - Relacje z ostatnich 5 dni treningowych


15.06.2016

DYSTANS: 15 km
CZAS: 1g:04m:57s
ŚR. TEMPO: 4:20 min/km

W tym dniu postanowiłem pobiec sobie na Stadion Sportowy Olimpia Poznań i zrobić tam dziesięć kilometrów, droga na stadion to dwa i pół kilometra zatem razem wyszło piętnaście kilometrów.
Tempo jakie sobie obierałem było różne, po prostu tego dnia nie miałem pomysłu na trening, okrążenia robiłem szybko i wolno.
Pogoda była bardzo słoneczna, żar lał się z nieba, aż w końcu zdjąłem koszulkę i biegałem już w samych spodenkach.
Większość treningu w czwartym zakresie.



20.06.2016

DYSTANS: 10 km
CZAS: 43m:58s
ŚR. TEMPO: 4:24 min/km

W poniedziałek przed pracą pobiegłem sobie swoją płaską dyszkę w stronę Wysogotowo, trasa twarda, jedna z moich stałych tras treningowych, prawie cały czas po asfalcie.
Pogoda była fajna, bo powietrze nie zdążyło się jeszcze nagrzać, tak więc było czym oddychać.


21.06.2016

DYSTANS: 5,43 km
CZAS: 24m:48s
ŚR. TEMPO: 4:34 min/km

DYSTANS: 5,56 km
CZAS: 24m:36s
ŚR. TEMPO: 4:25 min/km

To dwa treningi z wtorku, gdzie nie zrobiłem ich z rana, a pobiegłem do pracy i z pracy zamiast jechać rowerem.
Pogoda około godziny 12:30, czyli w drodze do pracy nie była przyjazna, było gorąco, a zrobić piątkę to taki niedosyt dystansu, że chciałoby się biec i biec dalej, ble nie do pracy.
Z pracy do domu biegło się już o wiele lepiej, temperatura była niższa i do domu nogi gnały.
Odczułem drugi bieg po ośmiu godzinach pracy, nogi były zmęczone i kiedy wróciłem do domu miałem lekkie skurcze, ale natychmiast zacząłem je rolować i ból przeszedł.


23.06.2016

DYSTANS: 20 km
CZAS: 1g:37m:11s
ŚR. TEMPO: 4:51 min/km

Dziś wyszedłem na trening, a właściwie nie, zmusili mnie do tego znajomi swą motywacyjną mocą.
Godzina 8:20, myślałem, że jest jeszcze chłodno po nocy, więc nie zabierałem ze sobą plecaka z bukłakiem, a tu psikus, bo kiedy wyszedłem z klatki schodowej to żar buchnął mi w twarz, a wracać już mi się nie chciało.
Początkowo planowałem zrobić 15 km, ale po szóstym zdecydowałem, że dziś walne sobie dwadzieścia, a co mi tam.
W stronę Dąbrowy miałem słońce centralnie na plecach, to była pierwsza dyszka, ale kiedy zawróciłem, słońce przygrzewało mi prosto w twarz, nie zabrałem ze sobą czapeczki, nie miałem nic oprócz spodenek, koszulki, butów i mp3. Widziałem, że po drodze mijałem stację BP, tak więc na około dwunastym kilometrze będę mógł się czegoś napić i przemyć z potu twarz, w końcu dotarłem do stacji, orzeźwiłem się i pobiegłem dalej, biegło się o wiele lepiej, w nogach więcej energii.
Z minuty na minutę robiło się coraz goręcej, termometr drogowy wskazywał temperaturę przy asfalcie 43 stopnie, łoooooooo to niemożliwe, że o tej porze już tyle stopni, pomyślałem, że zaraz podeszwa odklei mi się od butów.
Im bliżej byłem Port Lotniczy Poznań-Ławica im. Henryka Wieniawskiego tym więcej cienia miałem od strony lasu, a co za tym idzie, chłodniejsze powietrze i więcej tlenu.
Kolejny przystanek zrobiłem sobie na kilometr przed końcem biegu, wszedłem do King Cross Marcelin i znowu orzeźwiłem się w toalecie, po chili kontynuowałem bieg, a kiedy nastał już koniec to marzyłem o prysznicu, truskawkach i czymś co zaspokoi mój głód.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Test zegarka XIAOMI AMAZFIT PACE

WINTER ULTRA TRAIL MAŁOPOLSKA 2017

CHOJNIK MARATON - SIEDEMDZIESIĄT Z HAKIEM