niedziela, 5 listopada 2017

3 ROGOZIŃSKI PÓŁMARATON PRZEMYSŁA II

3 Rogoziński Półmaraton Przemysła II

MUAY Running Team

https://connect.garmin.com/modern/activity/2286109107
https://www.endomondo.com/users/5153580/workouts/1027705346

WYNIKI: https://www.maratonypolskie.pl/wyniki/2017/rogopol7op.pdf

DYSTANS: 21,097 km
CZAS NETTO: 1g:39m:50s
ŚR. TEMPO: 4:44 min/km
MIEJSCE OPEN: 83/426
MIEJSCE M: 78/308
MIEJSCE M30: 33/107
SPRZĘT: Salomon Sense Escape


Na ten start nie było planów, ale słyszałem, że półmaraton w Rogoźnie jest bardzo dobrze zorganizowany, lecz troszkę trudniejszy niż inne półmaratony ze względu na różnorodność trasy.
Na poprzednim półmaratonie, gdzie byłem pacemakerem podszedł do mnie Waldek i zapytał czy chciałbym poprowadzić grupę na biegu, w którym jest współorganizatorem.
Chwilę trwało, kiedy sprawdziłem mój kalendarz biegów, a po kilkunastu minutach odpowiedź była już znana, biegnę.

Na miejsce zajechałem z kolegą z Night Runners, ze znalezieniem miejsca parkingowego nie było żadnego problemu, następnie udaliśmy się na salę gimnastyczną, gdzie mogliśmy odebrać swoje pakiety.

ODBIÓR PAKIETÓW:
Biuro zawodów mieściło się przy budynku Liceum Ogólnokształcącego na ulicy Wielka Poznańska i działało bardzo sprawnie.

Pakiet odebrałem około godziny 10:30, a sala właściwie świeciła pustkami, w pakiecie otrzymałem:
- numer startowy z chipem
- koszulka techniczna
- chustę typu Buff
- żel Honey Stinger
- opakowanie tabletek Dextro Energy
- napój energetyczny
- ulotki
- długopis
- magnes na lodówkę
Cały pakiet zapakowany był w materiałową eko siatkę.
Dla mnie osobiście pakiet bardzo bogaty, tym bardziej, że to wszytko otrzymujemy za jedyne 50 zł z wcześniejszą opłatą startową.
Po odebraniu pakietu miałem bardzo dużo czasu na przygotowanie się do biegu, więc porozmawiałem troszkę ze znajomymi, podpisałem się na tablicy i dowiedziałem się co mnie czeka na trasie.

Na około 40 minut przed biegiem przebrałem się i oczekiwałem na start.
Pogoda dopisywała, świeciło słońce, wiatru brak, chłodne powietrze, czyli idealnie na bicie życiówek.

Na 20 minut przed startem oddałem depozyt (który był lotny, czyli będzie udostępniony nam na mecie), odebrałem swoje baloniki, które podpisałem i przypiąłem o koszulki, potem udałem się na wspólne zdjęcie, które zrobił nam Tomasz Szwajkowski.

15 minut przed startem wyszedłem z budynku i zacząłem rozgrzewkę wzdłuż ulicy, ale czułem, że robię się głodny, w końcu jedyny posiłek zjadłem około 7 rano, a to przecież pięć godzin bez jedzenia, w głowie miałem tylko nadzieję, że to mnie nie zwolni, że nic nie przydarzy mi się na trasie.

Ustawiłem się gdzie trzeba i równo o godzinie dwunastej nastąpił start.

TRASA:
Trasa biegu jest bardzo zróżnicowana, a to z tego względu, że pierwsze 7 kilometrów to asfalt, kolejne 7 kilometrów przełaj, las i podbiegi, a końcowe 7 kilometrów to znów asfalt i dość dużo zbiegania.
Jako pacemaker na 1 godzinę i 40 minut musiałem utrzymać tempo około 4:43 min/km, aby na mecie zameldować się z około 30 sekundowym wyprzedzeniem.
Start nastąpił spod szkoły, na początku ciężko tak od razu wstrzelić się w dokładne tempo, ale udało mi się już po kilkudziesięciu metrach, dobrze, że zrobiłem ten pierwszy kilometr o 2 sekundy z szybko, bo znacznik pierwszego kilometra przesunięty był o około 100 metrów do przodu, a te sto metrów naprawdę trudno odrobić, żeby grupa nie zmęczyła się, więc rozłożyłem to na kilka kilometrów, aż w końcu uzyskałem idealny czas na dalszych znacznikach.

Na początku biegu dość dużo rozmawialiśmy, niektórzy tego potrzebują, aby odciąć się od biegu i nie myśleć o czasie i dystansie jaki już przebyli, a rozmowa z zawodnikami naprawdę dużo daje, bo te przegadane kilometry naprawdę szybko mijają, oczywiście nie można za dużo mówić, aby nie tracić energii, aby rytm był ten sam i oddech prawidłowy.
Pierwsze kilometry jakoś leciały, biegliśmy miedzy polami, z których to nie raz nieładnie zapachniało, więc oddechy się nieco pogubiły.
Lekkie podbiegi na pierwszym odcinku asfaltowym nie były dużym wyzwaniem, były bardzo łagodne i można było trzymać zakładane tempo, podczas tych podbiegów informowałem zawodników, jak ustawiać ciało, jak mają pracować ręce i jak oddychać, potem były zbiegi i tutaj także informacje ode mnie docierały do biegaczy, a oni wykonywali je doskonale.
Pierwszy punkt odżywczy minęliśmy na około piątym kilometrze, była tam woda, znacznik przed punktem ustawiony został na 200 metrów przed, więc każdy wiedział kiedy nastąpi pierwsze nawodnienie organizmu.
Powiedziałem grupie, aby ustawili się i przygotowali, tak, aby nie zakłócać biegu innym, a ci co nie będą pili, żeby biegli po środku ulicy (punkt był po lewej i po prawej stronie).
Za Boguniewem minęliśmy dwa jeziora/stawy, piękne widoki, szkoda, że nie wziąłem ze sobą kamerki.
Po około 7 kilometrach wkroczyliśmy na tereny pięknego lasu, gdzie za sprawą swojego obiektywu strzelał do nas Tomasz Szwajkowski, powiedziałem grupie, aby ładnie się uśmiechnęła do Tomka.

W lesie ktoś powiedział mi, że chyba za szybko biegniemy, lecz to tylko złudzenie, wytłumaczyłem, po prostu w terenie leśnym tak tylko się wydaje, mijamy wiele drzew, nie ma otwartej przestrzeni i organizm szybciej się męczy, to wszystko wpływa na nasze umysły i myślimy, że biegniemy szybciej niż zwykle, a tak naprawdę biegniemy tak samo. 
Kolejny znacznik minęliśmy idealnie, co do sekundy w czasie jaki miałem na opasce z międzyczasami.
Zawodnik, który był obok mnie, mieszkaniec okolic, informował mnie o trasie jak wygląda, oczywiście upominałem go także, aby za dużo nie mówił, bo się zmęczy i nie będzie miał siły na to co dopiero będzie przed nami, czyli największy podbieg na trasie.
Teren był bardzo pofałdowany, raz lekki podbieg, raz lekki zbieg i tak właściwie w kółko, ale ten las miał w sobie coś, błyszczał jesienną aurą w blasku słońca, które nas pięknie przywitało.
Przed 9 kilometrem był podbieg, tak, dość duży, 20 metrów w górę na dystansie 300 metrów, czyli dość wymagający, poinformowałem, że i tak za chwile będziemy zbiegać, więc nadrobimy to, co stracimy na tym wzniesieniu, ja niestety musiałem utrzymywać dość mocne tempo.
Podbieg minął i wszyscy byli zadowoleni, bo przez najbliższe 2 kilometry było już lekko z górki.
Minęliśmy 13 kilometr, tutaj nogi zapadały się w kamykach wysypanych na trasę, było dość dużo błota, za każdym razem ostrzegałem z której strony jest błoto i którą stroną trzeba biec, aby nie zapaść się w nim.
Przed piętnastym kilometrem wybiegliśmy na asfalt i już było z górki, od razu inaczej się biegło, wszystkim w końcu ulżyło to, że jesteśmy już na twardej nawierzchni.
Przed siedemnastym kilometrem mieścił się ostatni punkt odżywczy, było lekko pod górkę, ale tuż za nim widzieliśmy tylko jedną długa prostą w dół, ten odcinek był naprawdę szybki, ale nie można było przyspieszać, na tym odcinku zawodnicy odpoczywali sobie w biegu, uregulowali oddech i mknęli do mety.
Zostało około 500 metrów do mety, biegłem już sam, wszyscy pobiegli przed siebie ile sił w nogach i mam nadzieję, że pomogłem im w pobiciu swoich życiówek.


META:
Meta znajdowała się na stadionie miejskim, wbiegłem z czasem 1g:39m:50s, dostałem genialny medal, okryli mnie folia NRC i dali butelkę wody.

Udając się na posiłek regeneracyjny byłem mega głodny, na trasie zjadłem tylko pół banana, a mój żołądek wołał o jedzonko.

W punkcie wydawania dostałem makaron w sosie bolońskim, napój oraz ciacho, które wszamałem od razu i poczułem się znakomicie.

Chwilkę potem odebrałem swój depozyt i poszedłem pod przyrznic, gdzie prawie się ugotowałem w tej palącej wodzie :-)
Poczekałem chwilkę na kolegę i ruszyliśmy z powrotem do Poznania z medalami zdobytymi w tym świetnym biegu.

PODSUMOWUJĄC:
Bieg mega dobrze zorganizowany, ale nie obejdzie się bez jednej wpadki, tylko ten jeden znacznik, na pierwszym kilometrze, reszta idealnie porozstawiana.
Punkty na trasie bardzo dobrze zorganizowane przez wolontariuszy, znaczniki na trasie widoczne, meta na stadionie i miasteczko świetnie przygotowane.
Jeżeli zdrowie i kalendarz pozwoli, to mam nadzieję, że w przyszłym roku także wystartuje w tym biegu.
Organizatorzy, możecie podziwiać organizację, bo za tak tani pakiet, tak dużo otrzymaliśmy.
Gratulacje i do zobaczenia na trasach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz